Garmin Fenix 5 – opinia.

Nie ukrywam, że pisanie tej opinii trochę mi zajęło i nie było dla mnie łatwe. Staram się być obiektywny w tym co robię, więc nie chciałem dać się ponieść początkowym „emocjom” związanymi z testowaniem  Fenixa 5, a trochę ich było. W zasadzie, to pierwszy Garmin z jakim miałem do czynienia, stąd też brały się moje pierwsze obiekcje.

[EDIT]

Poniższa opinia została edytowana i uzupełniona, jednak w dalszym ciągu skupia się głównie na funkcjach biegowych.

Od początku. Garmin Fenix 3 występuje w jednym rozmiarze i dla wielu użytkowników płci męskiej i praktycznie dla wszystkich niedoszłych użytkowników płci żeńskiej jest po prostu za duży i za ciężki. Dlatego Fenix 5 (Fenixa 4 nie było, ponieważ liczba 4 w wielu kulturach azjatyckich uważana jest za liczbę przynoszącą pecha) występuje aż w trzech różnych rozmiarach:

Fenix 5S – szerokość 42 mm, dostępny ze szkłem mineralnym i szafirowym, brak map

Fenix 5 – szerokość 47 mm, dostępny ze szkłem mineralnym i szafirowym, brak map

Fenix 5X – szerokość 42 mm, tylko szkło szafirowe, z mapami

Co ciekawe, to największy Fenix 5X jest gabarytowy zbliżony do Fenixa 3. Modele 5 i 5S są mniejsze. Wielkość wyświetlacza w 5 i 5X pozostała taka sama jak w Fenix 3, natomiast zwiększyła się rozdzielczość i liczba kolorów, 240×240 i 64 kolory w porównaniu do 218×218 i 16 kolorach w Fenix 3. Fenix 5S ze względu na mniejsze gabaryty ma mniejszy ekran i mniejszą rozdzielczość 218×218. Wszystko jasne? Do mnie trafił model Fenix 5, czyli ten średniej wielkości.

Rewolucją jest system mocowania paska do zegarka nazwany QuickFit. Do tej pory wymiana paska wymagała użycia narzędzi i na pewno nie była to łatwa i przyjemna czynność. Nowe paski Garmina posiadają plastikowe zakończenia z zatrzaskami, które umożliwiają wymianę paska bez narzędzi w kilka sekund. Wielkie brawa za to rozwiązanie i czekamy aż inni producenci stworzą podobne rozwiązania.

Obsługa.

Po kilku latach biegania z zegarkami Polar lub Suunto, obsługa Garmina wydawała mi się mało logiczna. Najbardziej irytowały mnie przyciski przewijania, w Polarze czy Suunto to zawsze dwa skrajne, w Garminie, skrajny i środkowy. Ale ok, do tego można się przyzwyczaić. Z czasem, obsługa Garmina przestaje być skomplikowana, dużo parametrów można ustawić z pozycji zegarka – to na plus . Dobrze działa też synchronizacja ustawień z aplikacji mobilnej lub z przez komputer, to w moim przypadku ułatwiało początki z Fenixem.

Wielką zaletą Fenixów jest możliwość dopasowania używanych na co dzień ekranów zegarka włączając kilkanaście (ciągle dodawane są nowe) różnych rodzajów ekranu głównego. Każdy na pewno znajdzie tutaj coś dla siebie. Pozostałe ekrany (widgety) takie jak dzienna aktywność, powiadomienia, pogoda, szczegóły ostatniej aktywności można dowolnie włączać, wyłączać i modyfikować.

Bieganie. Po wybraniu aktywności bieganie Fenix 5 lokalizuje satelity oraz włącza pomiar tętna na nadgarstku. Obie czynności trwają (zazwyczaj) bardzo krótko i jesteśmy gotowi do uruchomienia rejestrowania aktywności. W zależności od wcześniejszych ustawień ekranów danych (w Garminie można ustawić do 8 ekranów z maksymalnie 4 danymi na jednym ekranie) przed naszymi oczami ukazuje się w miarę czytelny ekran i startujemy.

Tempo chwilowe

Biorąc pod uwagę zaawansowanie tego modelu, w ogóle nie powinienem się skupiać na takich rzeczach jak łapanie fixa, dokładność GPS, tempo chwilowe treningu  czy rysownie śladu GPS. A jednak. Mimo, że ten zegarek ma ogromne możliwości, bardzo dużo przydatnych lub mniej przydatnych funkcji, to niestety, te podstawowe zawodzą.

Nie ma co się oszukiwać, tempo chwilowe w Fenixie to obciach. Biegnąc z dwoma zegarkami (na drugiej ręce Ambit 3 Peak, a jakże) różnica w parametrach była naprawdę spora. Przykład? Gdy A3P wskazywał na tempo 4:30min/km F5 ciągle wierzył, że biegnę w tempie 5:00min/km. I tak przez kilka dobrych sekund.

Ślad GPS.

Ok, to może mieć mniejsze znaczenie, jednak gdy analizujesz trening i nagle widzisz, że biegłeś po torach kolejowych lub po rzece…No słabo.  Ale, żeby nie być tak surowym, Suunto Spartan Sport też nie wypada tu zbyt dobrze. W ostatnim czasie, najdokładniej trasy rysował Polar M430, który kosztuje mniej więcej połowę ceny F5 czy Spartana.
Łączenie z satelitami  – zazwyczaj, zegarek łączył się bardzo szybko, ale zdarzało kilka razy trochę „pomyśleć.”

Poniżej przykłady rysowania tras z F5 i SSS Whr. Jak widać, do ideału trochę brakuje. W obu przypadkach.

 

 

Aplikacja mobilna.

Jestem bardzo zaskoczony łatwością łączenia się F5 z aplikacją mobilną. W porównaniu z zegarkami Suunto…właściwie nie ma porównania. Jest dużo lepiej i szybciej. Sama aplikacja jest świetnie skonstruowana, czytelna i zawiera dużo informacji o treningu. Dużą zaletą są bardzo częste aktualizacje oprogramowania, niedawno pojawiła się aktualizacja do wersji 6.0 i beta wersja aplikacji Garmin Connect Mobile.

Pomiar tętna.

Wszystkie modele Fenix 5 posiadają wbudowany czujnik tętna i umożliwiają pomiar tętna na nadgarstku. Podczas aktywności pomiar tętna nie odbiega od „normy” prezentowanej przez konkurencję. Działa nieźle przy spokojnym treningu, ale nie jest to na pewno dokładny pomiar. Najgorzej sprawa wygląda w przypadku szybkich zmian tętna np. podczas treningu interwałowego. Czujnik po prostu nie nadąża za zmianami. Jeżeli ktoś na serio myśli o treningu na podstawie tętna, pas na klatkę piersiową jest obowiązkowy. Garmin Fenix 5 dodatkowo mierzy tętno przez całą dobę (w 10 minutowych odstępach), dzięki czemu jesteśmy mniej więcej w stanie określić nasze tętno spoczynkowe lub przekonać się kiedy nasze tętno było wyższe. Pomiar ten pozwala również na bardziej dokładne określenie spalonych kalorii.

Porównanie pomiaru tętna z jednego treningu. Oba pomiary z nadgarstka.

Oczywiście zegarek można połączyć z nadajnikiem na klatkę piersiową poprzez ANT+ lub Bluetooth (mi się nie udało połączyć z pasem od Suunto) i z tego co wyczytałem na forum, są lub były,  kłopoty (przerwy) z transmisją danych przez Ant +

Nawigowanie po trasie.

Ponieważ Fenix 5 ma swoje korzenie w świecie outdoorowym, zegarek posiada bardzo duże możliwości jeżeli chodzi o funkcje nawigacyjne. Podczas aktywności możemy przejrzeć profil trasy (przebytej lub wgranej wcześniej) z zaznaczonym najwyższym punktem, oczywiście przejrzeć sam ślad, zapamiętać punkty POI (dowolnie je nazwać), nawigować do konkretnego punktu, powrócić do punktu startu po swoich śladach, poznać szacunkowy czas dotarcia czy otrzymywać alerty w momencie zbliżania się do istotnych punktów na trasie. Ogólnie z tym zegarkiem nie można się zgubić.

Wygląd.

To oczywiście kwestia indywidualna. Mnie osobiście F5 się podoba, wygląda dość masywnie, stalowa obręcz wokół tarczy robi fajne wrażenie. Wyświetlacz jest czytelny, kolory wyraźne, wyświetlane komunikaty są nie sprawiają trudności w odczytaniu. Zdecydowanie na plus.

Podsumowanie.

Myślę, że Fenix 5 znajdzie wielu zwolenników, szczególnie model F5X, który dodatkowo obsługuje mapy (i ma kilka innych funkcji, których nie znajdziemy w modelu F5 i F5S). Prawdą jest też to, że jego testowanie ograniczyłem tylko do biegania i nie chcę się wypowiadać np. na działanie F5 podczas pływania czy jazdy na rowerze. Irytująca jest jednak tendencja zarówno Garmina jak i Suunto, że coraz częściej wypuszczają na rynek sprzęt niedopracowany za bardzo duże pieniądze. Kłopoty z Fenixem 5 zapewne skończą się po kilku aktualizacjach, tak jak było z F3, który teraz, po kilku latach od premiery, działa bez zarzutu.

 

Zegarek testowałem dzięki uprzejmości sklepu internetowego AktywnyNadgarstek.pl

Zobacz też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*