Suunto Spartan Trainer Wrist Hr – opinia

Niewielki, lekki i  funkcjonalny. Tak w skrócie można określić  najnowsze dziecko marki Suunto – Spartan Trainer Wrist Hr . To (teoretycznie) najprostszy i jednocześnie najtańszy zegarek z serii Spartan, który, co może nieco dziwić, serii spartan wcale nie przypomina. Trainer swoim wyglądem nawiązuje do świetnej serii Ambit 3, ale połączony jest z nowinkami i rozwiązaniami znanymi ze spartanów właśnie.

Wygląd.

Skoro już o wyglądzie wspomniałem, to warto dodać, że w Trainerze znowu pojawiła się tak bardzo charakterystyczna antena zewnętrzna, połączona z kopertą zegarka. Rozwiązanie świetnie znane z serii Ambit3, która na rynku jest już od kilku lat, pojawia się w najnowszym modelu Suunto. Można się tylko zastanawiać dlaczego. 

 

Poza anteną, Trainer wyposażony jest w gniazdo ładowania/synchronizacji znane również z serii Ambit oraz co istotne, Suunto wróciło do pięciu przycisków obsługujących zegarek. Trainer dostępny jest w kilku wariantach kolorystycznych oraz w wersji steel i gold z wyraźnym pierścieniem wokół tarczy (srebrnym lub złotym). Wyświetlacz matrycowy o rozdzielczości 218×218, wyraźny i czytelny, choć nieco mniejszy niż w pozostałych Sprtanach. Silikonowy pasek jest miękki i wygodny z dużą ilością otworów do regulacji.

 
Na spodzie koperty, poza wspomnianym gniazdem ładowania, znajduje się czujnik mierzenia tętna z nadgarstka – technologia Valencell. Wymiary (szerokość × wysokość × grubość) 46 mm × 46 mm × 15,7 mm, waga: 56 g.

Funkcjonalność.

Biorąc pod uwagę cenę tego modelu, jego zaawansowanie techniczne, to funkcjonalność jest jego największą zaletą. Zegarek skierowany jest do osób aktywnych, regularnie uprawiających sport, amatorów, zarówno tych mniej jak i bardziej zaawansowanych. wyposażony jest w 80 trybów sportowych, które mogą dostarczyć bieżących informacji o wykonywanej czynności. Ponad to, zegarek mierzy całodzienną aktywność, ilość kroków, a nowością jest pomiar snu, o czym napiszę później.


Do każdej aktywności mamy dedykowane ekrany wyświetlacza, na których możemy śledzić najważniejsze parametry danej aktywności.  Jeżeli użytkownik uzna, że czegoś mu brakuje, może ustawić ekran według własnych potrzeb w platformie movescount. Zegarek jest przystosowany do dyscyplin multisportowych, jest wodoszczelny do głębokości 50m, podczas pływania, zegarek mierzy tętno zarówno z nadgarstka jak i z pasa z nadajnikiem, definiuje styl pływania oraz określa wskaźnik wydolności. Trainer przystosowany jest do treningów zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz budynków. Na zdjęciach poniżej, porównanie pomiarów z treningu na bieżni oraz pomiaru z zegarka. O ile różnica w dystansie, która waha się od 150m do 200m jest do przyjęcia, o tyle różnica w mierzonej prędkości jest już bardzo duża na niekorzyść Suunto i wynosiła od 1 do 2min/km w średnim tempie. 

GPS. 

Spartan Trainer Wrist HR w przeciwieństwie do pozostałych Spartanów nie jest wyposażony w system GLONASS, a wszystkie parametry obliczane są szacunkowo na podstawie lokalizacji GPS. Być może dzięki antenie wyciągniętej na zewnątrz koperty, GPS działa bardzo dokładnie, szybko reaguje na zmiany tempa biegu, a rysowane trasy wyglądają naprawdę dobrze. Pierwsze łączenie z satelitami w nowym miejscu trochę mu zajęło, ale przy kolejnych treningach, przebiegały bez zastrzeżeń. 

Bateria.

Wg producenta, bateria w Trainer wytrzyma 10 godzin pracy w trybie sportowym w najlepszych ustawieniach i nie mam tu wątpliwości, że tak jest. Godzinny trening w obecnej temperaturze z wykorzystaniem najlepszego zapisu GPS i pomiaru tętna z nadgarstka pochłania ok. 10% baterii. 

Zegarek podsumowuje naszą tygodniową aktywność i przedstawia ją w wykresach. 

Badanie snu.

Monitorowanie czasu snu oraz jego faz to nowość w Suunto. Po wpisaniu orientacyjnych danych na temat naszego snu – godzina zaśnięcia i pobudki, zegarek będzie monitorować długość i jakość naszego snu, a następnie będzie zbierać dane i wykona podsumowanie zapisanych parametrów z całego tygodnia. Funkcję można traktować jako dodatkowy zasób informacji na temat naszego stylu życia, stanu naszej regeneracji – wypoczynku lub po prostu jako ciekawostkę. Trochę brakuje mi tu podobnego rozwiązania jak w Polar Flow, gdzie dane na temat naszej aktywności i snu przedstawione są w bardzo przejrzystym wykresie. 

Co istotne, aby zapis snu był możliwy, a zegarek nie przeszedł automatycznie w stan spoczynku, należy ustawić tryb „nie przeszkadzać”

    

Po ostatniej, październikowej aktualizacji, zegarek został uzupełniony między innymi o:

– Ekran zegarka przeznaczony do outdoorowych zastosowań z następującymi widokami: procent naładowania baterii, faza księżyca oraz wschód i zachód słońca

– Rozszerzenia nawigacji:

  • Powiadomienie o zbliżaniu się do punktu trasy i punktu POI w nawigacji na trasie (na podstawie dystansu / bliskości)
  • Szacowany czas przybycia (ETA) lub czas na trasie (ETE) dodany do nawigacji według punktów POI (w widoku punktów POI
  • Dodanie do nawigacji na trasie powiadomienia pokazującego ETE do następnego punktu trasy lub POI na trasie (dane ze strony Suunto.

Optyczny pomiar tętna.
Wykorzystana w Sport Wrist Hr technologia, to opatentowany w USA pomiar biometryczny PerformTek firmy Valencell. Ogólnie i w dużym uproszczeniu, zegarek wyposażony jest w cztery diody, które odpowiadają za wysyłanie światła do naczyń krwionośnych w naszej skórze, a powracające do zegarka światło niesie ze sobą informacje o naszym tętnie. Według producenta, pomiar z nadgarstka odbiega od większości pomiarów z klatki piersiowej zaledwie o 5% (przez 89% czasu).

Optyczny pomiar tętna sprawdza się bardzo dobrze w codziennym monitorowaniu naszej aktywności. Pomiar jest dokładny, a wskazywane tętno realne. Bardzo dokładnie pokazywane jest tempo spoczynkowe. Podczas treningu na siłowni, pomiar również wydaje się być bardzo dokładny, chociaż, trzeba przyznać, że czasami zegarek nie zdąży zareagować odpowiednio szybko przy zwiększonej intensywności, na przykład przy tabacie. 

Pomiar tętna z nadgarstka nie jest idealny. Technologia optycznego pomiaru, chociaż bardzo mocno rozwijana i wspierana przez największych graczy w branży, nie jest rozwiązaniem doskonałym i o tym po prostu trzeba pamiętać decydując się na zakup zegarka z takim rozwiązaniem. Pomiar z nadgarstka nie sprawdzi się podczas jazdy na rowerze (z zegarkiem przyczepionym do kierownicy), trudno jest go używać podczas sportów zimowych (zegarek musi dobrze przylegać do nadgarstka), a jak podaje producent, odczyt może być zniekształcony przez ciemny kolor skóry czy tatuaże. Osoby, które swoje treningi opierają na strefach tętna, również mogą być zawiedzione, ponieważ nawet te 5% różnicy w pomiarze, może oznaczać inną strefę tętna. 

Dodatkowe opcje.

Poza całodziennym pomiarem tętna (włączony całodzienny pomiar wpływa na żywotność baterii) i pomiarem podczas treningu, Wrist Hr oferuje jeszcze chwilowy pomiar tętna. Zegarek mierzy nasze tętno przez 10min. i szacuje spalanie kalorii. Minus – brak jakiegokolwiek powiadomienia o upłynięciu tych 10minut

Powiadomienia i platforma Movescount. 

To już chyba obecnie standard, że zegarek współgra ze smarfonem. Trainer łączy się bez problemu z telefonem za pomocą bluetooth, powiadomienia na zegarku sygnalizowane są zarówno przez wibrację jak i alerty dźwiękowe. Nieco gorzej wypada synchronizacja treningów przez bluetooth, ale jest to bolączka Suunto, szczególnie w połączeniu z systemem Android. 

Platforma movescount to prawdziwa kopalnia wiedzy na temat naszych treningów, znajdziemy tam najmniejsze szczegóły dotyczące naszych aktywności. Istnieje możliwość połączenia naszego konta m.in. ze Stravą czy Facebook. Nieco gorzej wypada aplikacja mobilna, która w porównaniu np. z aplikacją na telefon od Garmina, wypada nieco blado. Na minus jest również  planowanie treningów w aplikacji lub przez platformę movescount, zegarek, poza dodatkowym ekranem nie podaje alertów np. o strefach tętna (tych w ogóle nie ma wyodrębnionych w serii spartan – nie można ustawić treningu w danej strefie tetna z alertem o wyjściu poza nią), czy etapie aktywności. 

Podsumowanie.

Po kilku tygodniach z Trainer Writ Hr, mam wrażenie, że w końcu ktoś w siedzibie Suunto zszedł trochę na ziemię i zobaczył co się dzieje na rynku zegarków sportowych i jak na nim wypadła seria Spartan. Nawiązanie wyglądem do tego co było najlepsze w wydaniu fińskiej marki, czyli serii Ambit3 i połączenie tego z nowinkami Spartana wg mnie zdało egzamin, a przy tym cena, która nie zabija od samego patrzenia to na pewno duże zalety Trainer Wrist Hr. Zegarek jest po prostu wart swej ceny i nie chcę być brutalny, ale to chyba pierwszy Spartan, który od samego początku wychodzi na przeciw oczekiwaniom odbiorców. Nie jest wyposażony w kompas czy barometr, ale czy to wada? Chyba raczej inny target odbiorców. Dobra bateria, prosty w obsłudze, niewielki i zgrabnie zaprojektowany. Nawet antena wyprowadzona na zewnątrz nie psuje jego wyglądu, a wersje steel i gold robią jeszcze lepsze wrażenie. Jak dla mnie, Suunto zrobiło bardzo dobry krok wypuszczając na rynek ten model.

 

Zobacz też

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*